wtorek, 1 lutego 2011

Zaległe czytelnictwo




Piękna powieść o siostrzanej miłości przesycona aromatem cynamonu, kardamonu i wody różanej...

Trzy siostry uciekają z Iranu, kiedy wybucha rewolucja, ale wspomnienia cierpień i okrucieństwa, których doznały w rodzinnym kraju, ciągle je prześladują. Siostry często wracają myślami (nigdy w rozmowie) do wydarzeń poprzedzających ich ucieczkę.

Obecnie mieszkają w niewielkim miasteczku w Irlandii, ale i tu na początku nie jest łatwo. Otwierają kawiarnię z perskimi, egzotycznymi dla mieszkańców miasteczka, potrawami (każdy rozdział jest poprzedzony przepisem :)). Niestety, mieszkańcy Ballinacroagh, uprzedzeni do sióstr z powodu ich pochodzenia, nie od razu ułatwiają im zadomowienie się w nowym kraju. A duchy przeszłości ciągle prześladują siostry...

Zieloność i świeżość Irlandii w połączeniu z zapachami perskich przypraw i jaśminowej herbaty tworzą naprawdę cudowny klimat, który autorka dopełnia drobnymi, magicznymi szczegółami (na przykład Lejla, która od urodzenia pachnie cynamonem i różami, czy Estelle, która poci się zawiesiną cukru).

Perskie dania, podawane z przyjacielskim uśmiechem Mardżan w nastrojowej Café Babilon, wpływają z niesamowitą mocą na ospałych do tej pory mieszkańców Ballinacroagh.

"Zupa z granatów" przypomina mi trochę filmową wersję "Czekolady".

I jeszcze fragment o tytułowych granatach:

"W tej wersji granat - pomimo niefortunnych skojarzeń ze śmiercią i zimą - był i pozostanie przede wszystkim owocem nadziei.
To symbol płodności, nowych rzeczy, które mają przyjść, i minionych czasów, zachowanych w czułej pamięci.
Owoc granatu pokazał nawet jej, że najlepsze receptury to te niepisane. (...) Bo życie - czy tego chcemy, czy nie - potoczy się dalej, z nami lub bez nas, i zawsze będzie kwitło w czyimś ogródku, nadając smak kolejnej zupie z granatów.
Tak, właśnie tak chciała myśleć o szczególnej słodyczy tego owocu. O miriadach ziaren stanowiących w istocie zawiązki nowych początków"*.

http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=52440

"Woda różana i chleb na sodzie" to kontynuacja bestsellerowej "Zupy z granatów" (W.A.B. 2006). Powieść o trzech siostrach, dwóch krajach – i mowie smaków. Mimo że od wydarzeń przedstawionych w poprzedniej książce upłynęło prawie półtora roku, w Ballinacroagh, nadmorskim miasteczku w Irlandii, na siostry Aminpur nadal patrzy się z nieufnością. Trzy Iranki, które uciekły z kraju tuż przed wybuchem rewolucji, wciąż uważane są za obce, a ich orientalną restaurację niektórzy uznają za miejsce rozpusty. W życiu sióstr przychodzi czas na zmiany.

Mardżan zakochuje się w angielskim pisarzu, szesnastoletnia Lejla przeżywa okres buntu i marzy o dorosłości, a Bahar zaczyna interesować się duchowością chrześcijańską i coraz poważniej myśli o konwersji. Jakby tego było mało, pewnego dnia zaprzyjaźniona z siostrami włoska imigrantka znajduje w zatoce półżywą dziewczynę. Dziewczyna jest w szoku, nic nie mówi – i wszystko wskazuje na to, że próbowała usunąć ciążę... Marsha Mehran doskonale oddaje atmosferę miasteczka na peryferiach i z humorem odmalowuje prowincjonalną społeczność – z nieznośnymi plotkarami, dyżurnymi dziwakami, fryzjerką-feministką i księdzem, który... zakłada rozgłośnię radiową.
http://independent.pl/wiki/Ksi%C4%85%C5%BCka:%20Marsha%20Mehran%20-%20Woda%20r%C3%B3%C5%BCana%20i%20chleb%20na%20sodzie


Książki do czytania przy pachnących swiecach, obowiązkowo z czyms smakowitym pod ręką, idealne na długie zimowe wieczory...

Brak komentarzy: