niedziela, 6 lutego 2011

Six items w praktyce

Buszując po minimalistycznych blogach ( znowu nie mogłam spać i buszuję w sieci od 4tej) - znalazłam echo takiego projektu:

Krok pierwszy: wybieramy w swojej szafie sześć ubrań (nie wliczając butów ani bielizny). Krok drugi: zobowiązujemy się do noszenia wyłącznie zestawów złożonych z ubrań z w/w szóstki - przez miesiąc. Krok trzeci: opisujemy swoje doświadczenie na stronie internetowej. Tak wyglądały zasady projektu Six items or less (Sześć sztuk lub mniej), który wystartował pod koniec czerwca b.r. i właśnie dobiegł końca.
Internauci z całego świata podchwycili wyzwanie rzucone im przez pomysłodawczynie projektu, a po zakończeniu eksperymentu, podzielili się swoimi przemyśleniami. Co z nich wynika? Przede wszystkim to, że „się da" i że nie jest to aż takie trudne. Również to, że - jak pisze ATX - spośród elementów mających wpływ na to, jak nas postrzegają inni strój okazuje się najmniej ważny (dużo ważniejsze jest nasze ogólne zadbanie i zachowanie) - podobno większość ludzi nie zauważała tego, że uczestnicy eksperymentu ubierali się „monotematycznie". To, że w kontekście ubrań ważna jest nie ich ilość, lecz jakość (- to z kolei przemyślenie thekheshirekat). To, że garderoba złożona z sześciu elementów pozwala na niesamowitą oszczędność czasu (koniec z porannym „ojej, nie wiem w co mam się dziś ubrać"), a ponowny dostęp do wszystkich swoich ubrań po zakończeniu eksperymentu można przyrównać do znalezienia się w jaskini Ali Baby. To ostatnie przypomina mi opowieść o pewnym Żydzie - głowie wielodzietnej rodziny, który pewnego razu poskarżył się Rabinowi na zbyt małe mieszkanie. Rabin zalecił kupno kozy - co oczywiście spowodowało w mieszkaniu jeszcze większy ścisk. Gdy zdesperowany Żyd przyszedł ponownie do Rabina poskarżyć się, że po zakupie kozy sytuacja się jeszcze pogorszyła, Rabin polecił sprzedać kozę. Po sprzedaniu kozy okazało się, że w mieszkaniu jest całkiem sporo miejsca...

http://www.ekoistka.pl/nina-nanni/six-items-or-less-szesc-sztuk-lub-mniej-czyli-cwiczenie-sie-w-modowej-ascezie.html oraz http://haeffect.blogspot.com/2010/12/six-items-w-praktyce.html#more oraz http://sixitemsorless.com/the-experiment/

Po porządkach, które zrobiłam w szafie - myslę, że opieram sie może nie na 6 rzeczach, ale na niewielu więcej... przeanalizowałam swój styl, tryb życia i preferencje i nie mam problemów z ubraniem sie rano, a na pewno nie staję przed szafą z problemem co na siebie włożyć... tak a'propos - to polecam stronę ekoistka.pl

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

a ja planuję zamówić nowe meble, bo w tych się nie mieszczę ;-)) ale faktem jest - czuję się przytłoczona tymi rzeczami, a jak przyjdzie wybrać...! uff... wszstkiego mi szkoda!

Wiedzma60 pisze...

To może spróbuj-))) a poczujesz sie jak ten żyd-)))