środa, 20 stycznia 2010

Bye, bye Fiesta!





Zyłysmy z Fiestą w przyjaźni przez 3 lata... ostatnio się jednak zbiesila - to padły wycieraczki, to tajemniczo zginąl plyn z chlodnicy - i zamarzla od srodka na DTS, malo nie przyprawiając mnie o zawal, a ostatnio przestala ladować akumulator..........klamka zapadla - idzie na częsci! Próbowala soe przeprosić i zrehabilitować - ale za późno... i tak jestem kobietą eko - jeżdżę autobusami, co jest swoistą szkolą przetrwania w tych temperaturach... najbardziej nie rozumie sytuacji Roger, który traktowal Fiestę jak osobistą budę - ale pomyslimy o kolejnym autku, koniecznie z odgrodzonym z tylu miejscem dla psa!

Brak komentarzy: