Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osobiste. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osobiste. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 marca 2011

Sala samobójców zwiastun 3



Przed pójsciem do kina poczytałam recenzje... zupełnie niepotrzebnie, bo mam wrażenie, że praca recenzenta polega na "zjechaniu" filmu what ever... sama, po obejrzeniu, najbardziej zgadzam sie z tą: http://stacjakultura.pl/4,21,18748,Sala_Samobojcow_recenzja_filmu,1,artykul.html

Pisałam kiedys, że lubię filmy, z którymi "noszę się" po wyjsciu z kina czasem tygodniami... ten tez taki jest, bo dodatkowo obudził moje własne demony: matki, która w pewnym momencie ze zdumieniem odkrywa,że jej własne dziecko może być zupełnie obce, nieznane, nienawistne... depresja mojego syna trwała osiem miesięcy... i chyba dobrze,ze nie mielismy w tym czasie jeszcze internetu... poczucie bezradnosci, którego wtedy doswiadczyłam - jest jednym z moich największych lęków... dlatego nie potępiam w czambuł matki Dominika, bo bardzo łatwo osądzić, a trudniej - spróbować zrozumieć czy postawić się na jej miejscu... pewnie jeszcze raz obejrzę i na pewno polecam.

piątek, 4 marca 2011

Otwierając się na zmiany


28 lutego zaczęla się Fala Łącznika. Jest On inaczej zwany śmiercią. To trzynaście dni na przyjrzenie się temu co już umarło i co należy pożegnać.
Może to być znajomość, której trzymamy się z przyzwyczajenia, choć nie ma w niej już życia. Może złość, która już dawno by się wypaliła gdybyśmy jej nie podkarmiali. Jakaś sytuacja, w której należy się radykalne zamknięcie.
Pani Kotwicka poleca prace z płomieniem świecy. Piękna i stara to tradycja by oczyszczać poprzez ogień.
Jeśli komuś trudno wizualizować – to polecane jest zapisanie na kartkach albo napisanie krótkiego listu z wyrażeniem tych emocji, które mają być zażegnane lub też sprawy, jaką chcemy zamknąć. A następnie te kartki należy spalić.
Dla tych, co spełniają się artystycznie takim procesem może być namalowanie i spalenie mandali w intencji uwolnienia.
Dzisiaj jest nów doskonały na takie działania, a w niedzielę mam kolejne urodziny - najlepszy czas na wprowadzenie zmian... no i wiosna idzie wielkimi krokami! Ostatnio niewiele pisałam, ale intensywnie myslę i pracuję z bazgrolnikiem porządkując emocje, zaczęłam też wiosenne porządki - jeszcze niesmiało, bo chciałoby sie wpuscić wiosenne powietrze do wnętrza, ale mam nadzieję, że juz niedługo...a 12 marca ide na warsztaty "Otwórz się na wiosnę - praca z głosem, asanami jogi, oddechem i relaksacją, oczyszczanie starego, otwieranie się na nowe"

czwartek, 13 stycznia 2011

Zgoda na siebie


Mandala - radosny spokój...


Chyba w końcu dorosłam do pełnej zgody na siebie...z zaletami i wadami, bez sciemy,bez rozjechanego okna Johari - jak to kiedy napisałam u Emmy... z czego wnioskuję? a chociażby z powrotu do naturalnego (choć w tej chwili farbowanego)koloru i długosci włosów - przestałam udawać kogos kim nie jestem... chudnę mimo karygodnego ostatnio trybu zycia, zarwanych pracą nocy i podtrzymywania się przy życiu snikersami i napojami energetycznymi... może organizm pomyslał eeee teraz to mi na pewno nie grozi żaden głód... pomogła mi na pewno praca przy art journalu ( zdjęcia niedługo na blogu równoległym), wyklejanym po nocach, tak trochę na autopilocie, w związku z tym przejrzenie po czasie całosciowo pokazało mi co tak naprawdę mnie gryzie...

wtorek, 15 czerwca 2010

Przerwa techniczna

Nie wiem czym sypane były truskawki, które zjadłam w niedziele, ale mało nie zeszłam.... teraz odkopuje sie z zaległosci...

sobota, 19 września 2009

Wiem co chcę na urodziny!

Opowieść o wakacjach tutaj; http://szkatulkazwyobraznia.blogspot.com/ zainspirowała mnie do podania sugestii na co ma się zrzucić rodzinka na marcowe okrągłe urodziny....

sobota, 15 sierpnia 2009

czwartek, 6 sierpnia 2009

A tak w ogóle

to szczęsliwa tak po prostu jestem.... siedzę, słucham U2, bo słychać u mnie jak bym była na stadionie, grzebię w sieci i wszystko jest tak jak ma być... właśnie leci Vertigo...

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Rocznica

juz za moment..........18 sierpnia - dopiero dzisiaj sprawdzając, kiedy dokładnie wypada, okazało sie,że bloga załozyłam dokładnie w drugą rocznicę śmierci Ojca.... czas na przygotowanie kartki metafizycznej.......

czwartek, 23 lipca 2009

Dzisiaj tomografia

Czuję lekki stresior i dyskomfort z racji całego dnia na czczo.... ale to przedostatnia wizyta i mam nadzieję, za jakiś czas będę mogła zamknąć zupełnie ten rozdział...

a tu fajny kawałek do przemyślenia: http://www.proaktywnie.pl/latwiej-zdobyc-niz-utrzymac/

edit w sobotę:
w ramach odstresowania i odmóżdżenia byłam z siostrzeńcami na Harrym Potterze!

p.s. czemu datownik na blogerze ściemnia?>

środa, 6 maja 2009

W domu!

Jestem już w domu, a dokładnie u Mamy, bo bieganie po schodach, wychodzenie z psem i inne drobiazgi dnia codziennego znajdują się jeszcze poza moim zasięgiem. Ale idzie ku dobremu! W szpitalu miałam dużo czasu na przemyslenia - myślę, że idealnie się złozyło - mam wrazenie, ze mój umysł jest w tej chwili w stanie inwentaryzacji. Dokładnie wygląda to tak,że we śnie oglądam sobie różne swoje przeżycia i najczęściej z podziękowaniem za lekcję zegnam sie z nimi bez bólu, wstydu czy lęku.... jeszcze muszę nad tym pomyśleć.... a mam mnóstwo czasu, bo do pracy wracam najwcześniej 1 czerwca!

piątek, 24 kwietnia 2009


I juz po treningu... Wpiszę tylko tekst, jaki dostałam jako wgląd nt. mojej osoby _

Nauczyłam się żyć bez radości
Nauczyłam się zyć bez przerwy
Nauczyłam sie żyć bez oddechu
Nauczyłam się żyć bez siebie


Nauczyłam się nie żyć...

KOpertę z tekstem mieliśmy otworzyć dopiero w domu.... przeczytałam, zapłakałam strasznie, ale dzisiaj jest pierwszy dzień mojego życia!


sobota, 28 marca 2009

Zakręcona, zakręcona


Tak mogłabym sobie śpiewać ostatnio.... moje ostatnie odczucia są bardzo ambiwalentne - z jednej strony jestem dumna z tego jak chłopcy radzą sobie na swoim / poradzili sobie nawet z powieszeniem firanek!/, z drugiej - jednak trochę mi smutno bez ich codziennej obecności..... sama koczuje u Mamy, głównie ze względu na psa, który musi do niej przywyknąć - bo mnie czeka szpital i tygodniowy wyjazd na trening interpersonalny. Nie zdążyłam zrobić zdjęc mojego mieszkanka pustego - zaczne więc dokumentować metamorfozę od zagracenia po przeprowadzce... jak tylko dokopie sie do instrukcji aparatu - zaczne zamieszczać zdjęcia... ewentualnie zamieszczę hurtem....We wtorek czeka mnie konsultacja onkologiczna w Gliwicach, byłam już w zeszłym tygodniu, ale nie przyjęto mnie , stwierdzając ,ze mogę poczekac... trochę pokrzyżowały mi sie plany, bo chciałam załatwic wszystko w kwietniu, ale chyba sie nie uda... Z optymistycznych wieści - rozwiązałam problem, który nie dawał mi spokoju od długiego czasu... głupia sprawa,ale ciążąca mi niemiłosiernie..... dopiero teraz poczułam, jak bardzo mi ciążył.... rezultat - czuje sie lekko, wiosennie i optymistycznie! Efekt uboczny, choc bardzo pożądany - z tego wszystkiego ubyło mi 6 cm w okolicach pępka, czyli moich newralgicznych - hurrrrrrrrra!!!

Z racji posypania się w drzazgi mojego planu rocznego / tego z czerwonej koperty/ - mapa marzeń w sumie zawarła sie w jednym zyczeniu - JESTEM ZDROWA!

Tyle nowowści - uprzedzam,ze w ciągu najbliższego miesiąca raczej niewiele napiszę, bo po ostatnich zmianach w pracy nie mam jak pisać, a po pracy zajęć huk. Poprawie się, obiecuję!

piątek, 20 marca 2009

Całkiem, całkiem

Wyniki po tomografii są całkiem dobre.... lekarz powiedział mi nawet ,ze nie ma pospiechu jesli chodzi o operacje, trzeba to tylko mieć pod kontrolą... ale mam zamiar trzymac sie planu, a nie hodować sobie bombę zegarową.... trzymajcie kciuki , swoja drogą kto dał prawo lekarzom ferować wyroki, które nie do końca są prawdą??? gdybym nie miała znajomych lekarzy, którzy poświęcili mi czas i oparła się tylko na badaniach ze szpitala - umierałabym ze strachu... życie zrobiło mi sie do obrzydzenia prozaiczne - nie mam czasu na przemyślenia...ale na to tez przyjdzie swój czas...

A tak z innej beczki, żeby nie było nudno - w weekend wyprowadzam chłopaków na swoje, zaraz potem nastapi realizacja kolejnego punktu z listy 49 - czyli urządzenie mojej przestrzeni - po swojemu!

wtorek, 17 marca 2009

wieści

Własnie obejrzałam "PS. Kocham Cię" - chyba dobrze, bo wypłakałam cały stres, strach i niepewność, z którą muszę się mierzyć ostatnio. Jeszcze doszła do tego zmiana w pracy, którą postrzegam jako bardzo niesprawiedliwą, a o której dowiedziałam sie dzisiaj rano.... dosyć udawania twardej, przynajmniej przed samą sobą..... jutro c.d. badań - mam nadzieje,ze juz nic nie zmieni wyznaczonego terminu, bo zaczynam być zmęczona czekaniem na termin...chciałabym mieć to za sobą.... sorry za smuty...

żeby nie było - mój horoskop dalej jest dziwnie zgodny...
RYBY20 lutego - 20 marca
To czas przełomu i przemiany. Możesz porzucić stare wzorce i zacząć żyć po swojemu, swoim własnym rytmem. To także czas zagłębienia się w sprawy duszy.

sobota, 14 marca 2009

awaria

W domu awaria komputera - mam nadzieje do jutra.... w pracy - czasu na wpisy brak...na laptopie nie lubie pisac... odezwę sie niedługo!