Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bogini. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bogini. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 stycznia 2012

Imbolc spełni twe marzenia



1 i 2 lutego obchodzimy święto światła – pierwszy sabat w roku.
Imbolc, czyli święto światła, symbolizuje magiczny moment zwycięstwa Słońca nad siłami ciemności. Teraz już nic cię nie powstrzyma przed działaniem. Możesz być skuteczny, uśmiechnięty i kreatywny, jeśli tylko nauczysz się pomagać swoim marzeniom. Do dzieła!Typowymi działaniami magicznymi praktykowanymi w Imbolc są leczenie ( w związku z aspektem Brigid), oczyszczanie i magia związana z odnową i początkami. Jest to dobry czas na pozbycie się niechcianych nawyków czy nałogów. Warto poświęcić chwilę by pomyśleć co chciałbyś przedsięwziąć nowego w tym roku. Oczywistym jest także, że jest to doskonały czas na stosowanie magii świec.
Zapal złotą świecę i spisz na kartce, czego nie chcesz więcej doświadczyć w życiu. Kiedy skończysz, przenieś świecę do kuchni, postaw ją w zlewie i spal kartkę od płomienia. Powiedz zaklęcie: „Niech płomień pochłonie to co złe”. Popiół spłucz wodą, mówiąc: „Niech woda zmyje to co złe”. Zabierz świecę z powrotem na stół i na nowej kartce opisz pozytywne sytuacje i emocje, jakich chciałbyś doświadczyć w nowym roku. Zwiąż kartkę kolorową wstążeczką i schowaj. Za rok zobaczysz, co się sprawdziło. Świecę zgaś, kiedy będziesz szedł spać, i przechowuj ją, aby pomagała ci w następne dni i sabaty.
Rytuał:Zapal świece (po zachodzie słońca), usiądź na chwilę, weź kilka głębokich oddechów, wycisz emocje i zacznij wpatrywać się w płomień świecy.
Wyobraź sobie, że Twoje życie zaczyna wypełniać energia dająca Ci siłę i moc kreacji – energia Słońca.
Powiedz z mocą: Ja jestem tym kim chcę być.. jestem...tu wypowiedz słowa, które określają Twoje potrzeby.. jestem piękna, przystojny, mądra(y)....realizuję Swoje marzenia,....moja droga, ..moje życie... jest wypełnione energią miłości..., bezpieczeństwa, dostatku .... i.t.p zobacz to co wizualizujesz , zobacz siebie jak odnosisz sukcesy, wszyscy Ci gratulują, poczuj, posmakuj i na koniec powiedz głośno z mocą „tak jest i tak będzie” zostaw świeczki, pozwól wypali się im do końca a ogarki zakop w ziemi.
Jeżeli możesz udaj się w tym dniu na spacer, na śniegu narysuj symbol Słońca, poczuj jak energia Słońca daje moc Matce Ziemi!
Rytuał z Brigit - znajdź spokojne miejsce, wycisz się. Zamknij oczy. Weź kilka głębokich oddechów. Wyobraź sobie że stoisz przed jaskinią. Poczuj chropowate brzegi skały pod palcami, poczuj zapach z jaskini. Następnie wejdź do niej. W środku jest ciemo, ale przyjemnie. Wyobraź sobie, że schodzisz coraz niżej i niżej. Na końcu tej drogi jest światło. Tam znajdują się granice światów. Tam spotykasz Boginię Brygit. Witacie się -a Ty prosisz o inspiracje. Wtedy ona z ogniska, które koło niej płonie wyciąga krąg i umieszcza go w w twojej czakrze korony - nad Twoją głową. Zaczynasz teraz wyraźnie czuć ten punkt. Czujesz jak coś się otwiera w Tobie, jak oogień z tego kręgu wpływa na Ciebie. Teraz Twoje wizje będą jaśniejsze i wyraźniejsze. A siła realizacji większa. Podziękuj Bogini za jej dar. Zacznij wspinaczkę do wyjścia z jaskini. Weź jeszcze kilka oddeców kiedy się z niej wydostaniesz i otwórz oczy. Witaj z powrotem :-)


Również jutro zaczyna się nowa fala według kalendarza majów - trwająca 13 dni. Będzie to fala ziarna, dlatego namawiam do pisania zamówień do Wszechświata, wizualizacji i zasiewania ziarenek pod to, co chcielibyście wykreować w Waszym życiu :)Fala ta odpowiada także za nauczanie (siebie i innych), rozwój i nasze potencjały i idee, które domagają się realizacji.

I jeszcze tutaj dla zainteresowanych: http://www.gwiazdy.com.pl/component/content/article/7017-sabat-imbolc-spenia-marzenia

środa, 25 sierpnia 2010

Fascynuje mnie Wicca, ale...

Boję się uruchomienia energii, nad którymi nie będę panowała, bo głęboko wierzę w ich istnienie...Dzisiaj czytam bloga Larhetty (http://larhetta.blogspot.com/) i natknęłam się na piękny opis:
Trzy kolory miłości
Jestem podzielona dla miłości, dla nadziei połączenia. Oto stworzenie świata, dla którego ból rozdzielenia jest niczym, a radość połączenia wszystkim.
[Deborah Lipp, "Elementy rytuału"]

Zastanawiałam się kiedyś nad miłością - także w kontekście fizyczności - w ujęciu różnych aspektów bogini. I dopiero medytacja nad nią - jej naturą w każdej z postaci - pozwoliła mi na uporządkowanie pewnych własnych na nią poglądów. Z jednej strony przyszło odrzucić skostniałe formy myślowe charakterystyczne dla naszej tradycji rodzinnej, nie oszukując się, czerpiącej pełną garścią z etyki chrześcijańskiej, z drugiej natomiast umknąć przed chorobliwością nadmiernego popadnięcia w źle rozumianą wolność prowadzącą do wypalenia i desakralizacji seksu.

Panna jest tą, która miłość odkrywa. Napotyka kolejne osoby, w których dostrzega oblicza boga. Panna uczy się w ten sposób kochać i być kochaną, tolerować i być tolerowaną, wreszcie - poznaje zazdrość i ustosunkowuje się do niej. Panna rozkoszuje się we własnym pięknie i niezależności, "zsuwa się z nieba prosto we wszechświat" i - przeżywa wieczności chwil. Miłość panny, jakkolwiek może być głęboka czy długotrwała, podobna jest wiatru, który przychodzi i odchodzi, wodzie, której przybywa, a która w końcu ulatuje przez palce.

Dopiero matka poznaje tą najbardziej sakralną formę miłości. To matka jest boginią, która ostatecznie spotyka boga - a spotkanie to wykracza poza jedną noc, by przekładać się na całą codzienność. Miłość matki jest miłością pokonującą wszelkie granice, znającą swój ciemny aspekt, akceptującą pewne ofiary na rzecz pełnego doskonalenia. To matka z uczucia czyni siłę kreacji, to matka tworzy i wzbogaca poprzez to siebie i wszystko wokół. Wreszcie też matka - czerpiąc z miłości - osiąga doskonałość pełni, tak podobną owocom "dojrzałym znów rozpęknąć i wydać ze swego wnętrza plon ziarna".

Starucha jest natomiast tą, która miłość przeżyła, doświadczyła jej jasnej i ciemnej strony, całego spectrum cierpienia i ekstazy - i która w jej odczuwaniu dokonywała stworzenia - a czasem destrukcji. Starucha wie, że ten czas dla niej przeminął i dokonał się - jest zatem spełniona, z godnością i harmonią, bez żalu czy tęsknoty, patrzy w przeszłość, jednocześnie nie pragnąc wcale jej powrotu. Starucha potrafi nadal kochać, ale to miłość cicha, nieporuszająca lądów i oceanów ani niepopieląca światów. Ta miłość nie stanowi centrum jestestwa staruchy, najwyżej wzbogaca mądrość - bo starucha jest ptakiem, który przez welon skrzydeł obserwuje życie.

To rzeczywistość mityczna. Jakkolwiek odzwierciedlana w nas samych - niekoniecznie zobowiązuje do chronologii. Panna może przerodzić się w matkę, potem staruchę, a potem znów stać się panną czy matką, w zależności od losu, okoliczności i podejmowanych decyzji.

Żadnego z aspektów nie można uznać za mniej czy bardziej wartościowy, a każdy jest konieczny - choćby w perspektywie wielu żyć - do pełnego zakosztowania człowieczeństwa - czy w tym kontekście - kobiecości w jej całej wielowymiarowości.

Mnogość form doświadczania jest tutaj drogą do bogactwa.